09/30/2015

Przepraszam za nieobecność! Baksowe problemy z ciśnieniem.Urlop z kotem.

Category: Allgemein,chory kot,kot perski — admin @ 07:14

Długo nas nie było. Ale przy dwójce małych dzieci, kocie, akwarium i ogrodzie, czasu poprostu jest za mało. A czasem i siły :-) Nadeszła jesień i powoli prace w ogródku dobiegają końca. Więc powinnam mieć trochę więcej czasu, by naskrobać parę słów o moim kocie. A jest o czym pisać.

Na początku lata zdarzyło się coś, co sprawiło, że zaczęłam niepokoić się o Baksa. Jego podeszły wiek (pomiedzy 17-18 lat) mało kto umie na pierwszy rzut oka odgadnąć. Kocur nadal chodzi na przechadzki po ogrodzie, bawi się, choć o wiele mniej intensywnie, biega po trawie i łapie niewidzialne muchy. Jednak na początku lata pojawiło się w jego oku przekrwienie. Identyczne, jakie miała Maja rok przed śmiercią. Wtedy tak naprawdę nie znaleziono przyczyny- podejrzewano wysokie ciśnienie krwi, na które dostawała lekarstwa ale przekrwienia pojawiały się nadal. Podejrzewano tez guza w okolicach oczodołów. Do tej pory nie wiemy, co było przyczyną. Nie mogliśmy wtedy jej pomóc, chorób było  za dużo i organizm nie miał już siły walczyć. Więc teraz pojawił się niepokój, w stylu: co jeśli…? Wizyta u weterynarza potwierdziła także wysokie ciśnienie krwi u Baksa. Dostaje tabletki i przekrwienia nie wracają. A Baks jakby odżył. Jest bardziej aktywny, wiecej je, przytył. Mam więc nadzieję, że narazie udało nam się opanować sytuację.

 

A co jeszcze nowego? Baks był z nami kolejny raz na urlopie :-) Tak i to nie na byle jakim! Pokonał 3200 km :-) Nie żaląc się, przesypiając w bagażniku większość czasu, albo oglądając świat przez okno. Trzeba dodać, że od wielu lat nie transportujemy kocura w pojemniku do transportu. To była katorga dla nas obu. On zwracał, dostawał dosłownie szału, darł się w niebogłosy, nawet załatwiał się po siebie. Niestety częste wyjazdy były nieuniknione, musieliśmy z nim sporo jeździć autem i trzeba było znaleźć wyjście z sytuacji. Sprobowaliśmy wtedy transportować go na tylnim siedzeniu, przypietego specjalnymi pasami dla zwierząt- i to był strzał w dziesiątkę! Od tej pory podróże przestały być problemem. A z czasem Baks je polubił i jak pies zaczął wskakiwać do auta, gotowy do drogi.

Po pojawieniu się dzieci i braku miejsca na tylnim siedzeniu ;-) musieliśmy kupić bagażnik na dach i ..;-) nie bójcie się, nie wyeksmitowaliśmy Baksa na dach ;-) Musieliśmy mieć miejsce na bagaż, bo Baks zajmuje obecnie cały bagażnik w naszym kombi. Ma tam kuwete i wode i sporo miejsca. Podróż do Francji, która trwała bagatela 21 godzin, zniósł bez żadnego problemu.

Dla wszystkich planujących podróż z kotem- pamiętajcie o szczepieniach i paszporcie dla zwierzaka.Także czip jest obowiązkowy.

Tu jeszcze z Mają, w podróży na wyspę Rugia. Oraz przekrwienia gałki ocznej, przy wysokim ciśsnieniu krwi u Mai.

 

urlop-azur-2010-160

 

jgny

 

 

 

 

 

 

 

 

Pozdrawiamy Wam serdecznie!!

06/15/2013

Urlop z kotami

Category: kot,kot perski — admin @ 12:31

Witajcie!

Po urlopie we Francji postanowiliśmy zdać relacje z naszego urlopu z kotami!

Z powodu nagłej zmiany sytuacji rodzinnej, osoba, która do tej pory opiekowała się naszymi kotami w czasie urlopu, musiała nam krótko przed wyjazdem odmówić. Byliśmy więc zmuszeni zabrać nasze koty ze sobą.

We Francji mieszkaliśmy w domku letniskowym, więc zabranie zwierzaków nie było problemem, ale nie byliśmy pewni jak koty zareaguja na długą podróż autem(1300 km).

Z doświadczenia wiedzieliśmy, że nie możemy Baksa przewozić w transporterze, ponieważ reaguje na to wymiotami i paniką. Nie chcieliśmy też, by Maja była tyle godzin zamknięta w pojemniku do przewozu zwierząt. Dlatego też przewoziliśmy koty na tylnim siedzeniu, w szelkach, przymocowane specjalnymi pasami. Pasy są na tyle długie, że koty miały możliwość się poruszać i w razie konieczności skorzystać z kuwety. Jednak jednocześnie na tyle krótkie, by zapobiec wskoczeniu kotów na siedzenie kierowcy.

Sądziliśmy, że będziemy zmuszeni wysłuchiwać całą drogę głośnych protestów i miałków. Nic! Maja i Baks byli tacy kochani i spokojni! Maja przez pierwsze dwie godziny co prawda trochę miałczała, bo pewnie się bała, że jedziemy do weterynarza. Baksowi się nudziło czasami i się oddzywał, ale wystarczyło go uspokoić głosem czy też przytuleniem.

W domku letniskowym nasze koty szybko się zaaklimatyzowały. W czasie pierwszych godzin szukały wprawdzie naszej bliskości, ale nie okazywały strachu ani niepokoju.

Domek letniskowy posiada dwa tarasy-jeden całkowicie ogrodzony, wewnętrzny taras i jeden duży słoneczny, otwarty taras. Ponieważ drugi taras jest otwarty na ogród a ten nie jest zabezpieczony, nie mogliśmy pozwolić im na wychodzenie na zewnątrz.

Baks był przez to znudzony i częściej niż w domu dokuczał Mai. Na szczęście domek jest spory i Baks miał wystarczająco miejsca do zabawy i biegania. Nawet znów odkrył zabawę papierową kulką! Którą przeważnie ignorował i uważał za poniżej swojej persiej godności.

Podsumowując-spądziliśmy cudowny urlop, nie musząc się zamartwiać jak daja sobie bez nas radę nasze koty. Podczas gorszej pogody mogliśmy zrobić wycieczki do Bayonne i San Sebastian.

Na pewno powtórzymy taki urlop!