08/10/2010

Historia Baksa

Właśnie przeglądałam stare zdjęcia i wpadłam na pomysł opisania pewnej historii. Jakiej? Baksa! Znalazłam jego pierwszą, zrobioną u mnie fotografię. Baks prezentuje się na niej niezbyt okazale, powiedziałabym nawet, że wygląda na niej poprostu strasznie. Sama skóra i kości, długi ogon i wytrzeszczone oczy. Ale od początku…

Baksa wzięłam do siebie na początku studiów, gdy zamieszkałam sama, a mój dotychczasowy kot został z rodzicami. Juz po paru dniach brakowało mi kociego towarzystwa. Zaczęłam przeglądać prasę i znalazłam ogłoszenie pewnej organizacji. Pisali, że ciągle mają koty do adopcji, kocięta i dorosłe. U mnie w grę wchodził tylko kot dorosły, jako, że rzadko bywałam w domu.
I tak znalazlam się w domu pewnej Pani, która miała wiele kotów czekających na dom.
Weszłam i zobaczyłam go. Siedział na krześle, skulony, wyglądał jak kukła. Chudy,przerażony i niesamowicie nieproporcjonalny. Zobaczył, że się do niego zbliżam i uciekł, jak się okazało do szafy. Ta chuda kupka nieszczęścia z wyglądu przypominała mi moją kotkę, więc…Podobno był prezentem dla jakiegoś dziecka i się znudził. Zfilcowany trafił do przytułku.

Zapakowałam chudzielca do boksu i do domu. Na miejscu okazało się, że kot ma nadal pchły, pomimo pryskania Frontline. Powtórzyłam więc procedurę. Na dniach chciałam udać się do weterynarza, na odrobaczanie i szczepienie ale nie dane nam było zakończyć tej historii tak łatwo.

Okazało się, że kot ma potworną biegunke. Stąd też jego tragiczne wychudzenie. W wiekszej grupie kotów uszło to pewnie uwadze. Baks nie akceptował niczego. Biedny po każdym posiłku biegł do kuwety, często jednak nie zdążał. W domu unosił sie trudny do zniesienia zapach nie mówiąc już o tym, że za każdym razem musiałam być kotu dupkę.
Próbowałam na początku gotować mu kurczaka, z ryżem i warzywami, kupiłam specjalne jedzenie dla alergikow i kotów o wrażliwym żołądku. Jednak nic nie pomagało.
Cały czas byliśmy pod opieką weterynarza. W końcu zrobiliśmy dokładniejsze badania i wyszło, że to sprawa lamblii i  kokcydii w przewodzie pokarmowym oraz ostrego stanu zapalnego jelita. Do tego praca trzustki była zaburzona. Stan pogarszał się z godziny na godzine i przed kolejną wizytą u weterynarza, Baks nie miał siły już wstać. Pomimo leków słabł i nikt nie potrafił tego logicznie wytłumaczyć. Choć powód był prosty- wycieńczenie organizmu. Nie dawano mu szans- leżał pod kroplówką a ja płakałam nie umiejąc mu pomóc. Kroplówki pomogły i ostatnią szansą oprócz stale dostarczanych leków miała być ostra dieta. W pierwszym dniu mógł zjeść dosłownie parę ziarenek suchej karmy. Z dnia na dzień miałam te ilość zwiększać. Kot głodował, płakał a ja razem z nim. Powoli praca trzustki i jelit wracała do normy. Baks zaczął przybierać na wadze. W momencie adopcji ważył 1,8 kg. W chwilach lenistwa waży 6 kg…I dopiero teraz wygląda jak kot.
Baks przeżył ze mną bardzo wiele. Wieczne przeprowadzki, rozstania z poprzednimi partnerami. Jest ze mną ok. 9 lat. I nadal nie mogę uwierzyć, że ten rozbrykany starszy pan ma teraz naprawde ok 12-13 lat. Z przyjemnością patrzę, jak biega po ogrodzie, łapie motylki i ucieka z wrzaskiem przed myszami. Gdy biegnie galopem do domu lub lezy na plecach na łóżku, ciężko uwierzyć, że tak mało brakowało i by nie żył.
Wogóle to uważam, że to magiczny kot. Przeszedł kilka lat temu poważna infekcję płuc, a w grudniu poprzedniego roku podejrzewano u niego białaczkę. Robiono specjalistyczne badania, wykryto tragiczna anemię, nie dawano szans. Po czym po dwóch dniach wszystko wróciło do normy i od tego czasu Baks znów szaleje, goni Maję a jego wyniki krwi są wzorowe. Weterynarz kręci głową i nie rozumie jak to wszystko możliwe…Wiem jedno- Baks jest jedyny w swoim rodzaju! Takiego kota nigdy nie miałam. Potrafi otwierać szafki, szuflady i drzwi. Gada, marudzi i zawsze stawia na swoim. Nie jest agresywny, choć przez pierwsze pół roku zdarzało mu się ugryźć. Potem nam zaufał. Na jego pyszczku można jak z kartki odczytywać jego emocje. Nie ma nic z kota perskiego poza obfitym futrem i płaskim pyszczkiem. To kot z charakterem. I chyba dlatego owinął sobie mojego męża wokół palca. Dosłownie.

07/30/2010

Sami ma dziś lepszy dzień!

Category: chory kot,kot perski,pielęgnacja kota perskiego — admin @ 11:06

Dziś Sami ma znów lepszy dzień, nawet przywitala moja położna. W każdym razie jej wzrok jest dziś taki żywy i ona sama wesoła. Nawet zrobiła na dworzu pałąk by Baksa przestraszyć. A potem potruchtała zadowolona w podskokach do domu. Dawno jej takiej nie widziałam. Muszę podejść na dniach do mojego weta, nie do schroniskowego i zapytać o środki przeciwbólowe, czy wogóle jest sens. A tu dzisiejsza fotka, sprzed 15 minut.

07/07/2010

Ostrzygliśmy nasze koty

Ze względu na pogode i wysokie temperatury oraz na to, że koty szukają na wszelkie sposoby ochłody, postanowiliśmy ulżyć naszym kotom.

Ostrzyżenie zajęło 15 minut, przy użyciu maszynki moser z nakładką 0,5 cm. Włos ścinaliśmy zgodnie z kierunkiem wzrostu i wyrównaliśmy ścinając pod włos.

Jak wam się podobają nasze lewki i baranki? Za dwa miesiące futro odrośnie prawie w całości i znów będą wyglądały jak dawniej.

06/02/2010

Łupież u kota

Ostatnio zgłosiła się do mnie Pani, mająca problem ze swoim kotem, norweskim leśnym. To kotka po przejściach, wykastrowana, karmiona royalem canin, ale niestety również karmami marketowymi itp. Pani ta nie radzi sobie z czesaniem kota, który już w dużym stopniu jest skołtuniony. Kotka wyrywa się, syczy, próbuje gryźć. Gdzie leży problem? Jak często w takiej sytuacji bywa, nie po stronie kota, ale po stronie właściciela. Kot był czesany nieregularnie i bardzo krótko- max. 5min. W tak krótkim czasie nie można dokładnie wyczesać futra, szczególnie takiego kołtuniącego sie po zimie. Kot był czesany tylko z włosem, nigdy pod włos. Zawsze gdy kotka zafuczala czy ugryzła, była puszczana. Wynik? Kotka nauczyła się, że wystarczy pofukać i duzi dają jej spokoj .-) Bardzo ważną sprawą jest więc tu konsekwencja a jednocześnie zaufanie i uspokajanie kota ale i nie poddawanie się.

Ale wróćmy do stanu futra wspomnianej kotki. Futro sfilcowało się w dość dużym stopniu. Kot dostał łupieżu, futro zaczęło sie tłuścić, co spotęgowało problem filcowania sie futra. Jaki jest tego powód? Jeżeli wykluczymy choroby (grzybica, choroby nerek, wątroby), łupież u kota ma najczęściej podłoże w niewłaściwym karmieniu. Często pomaga zmiana karmy (brakuje jakiegoś składnika w diecie lub kot jest na jakiś składnik uczulony). Nie powinniśmy podawać karm kiepskiej jakości (czyt.marketowych), a tylko i wyłącznie profesjonalne jedzenie. Powinniśmy przede wszystkim wzbogacić jadłospis naszego ulubieńca o tak ważne nienasycone kwasy tłuszczowe, które znajdziemy np. w olejach( lniany, z ostu, z pestek winogron). Często kilka tygodni kuracji zdecydowanie poprawia stan futra i skóry zwierzęcia. Osobiście robię taka kurację moim kotom, które szczególnie po zimie (suche powietrze) miewają takie problemy. Podajemy kilka tygodni po 1 ml oleju wprost do karmy, lub do pysia.

Niektórzy podają przez pewien czas tłuste mięso drobiowe, także z dobrym skutkiem (o ile kot jest zdrowy i nie ma nadwagi).

Wracając do tematu kotki. W jej przypadku łupież był spowodowany błędami żywieniowymi i zaniedbaniem czesania. Pod sfilcowanym futrem skóra nie mogła oddychać i prawidłowo funkcjonować. Kot często się drapał, ponieważ sfilcowane futro ciągnęło skóre.

Problem łupieżu powinien zostać jak najszybciej wyeliminowany szczególnie u kota długowłosego, ponieważ bardzo utrudnia pielęgnację futra, pomijąc oczywiście aspekty zdrowotne.

03/21/2010

Witam wszystkich!

Category: Allgemein — admin @ 10:01

Serdecznie witam, szczególnie miłośników kotów perskich, którym to ten blog jest poświęcony. Zapraszam na moją stronę, która co prawda dopiero sie tworzy, ale mam nadzieję, że dostarczy wam w przyszłości wiele cennych informacji. Celem mojej pracy jest zmniejszenie liczby zaniedbanych kotów perskich, których to stan jest często wynikiem niewiedzy czy braku doświadczenia. Zapraszam więc serdecznie do lektury, a na początek do oglądania galerii moich podopiecznych.

Katarzyna