05/11/2010

Sami wyprowdza mojego męża na spacer .-)

Tak, tak. Tytuł napisałam całkowicie prawidłowo .-) Sami czuje się bardzo dobrze i pokochała swoje wycieczki do ogródka. Niestety próbuje korzystać z naszej chwilowej nieuwagi i myk, już zeskakuje z balkonu do ogródka (niski parter). Nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby nie fakt, że oficjalnie Sami nie jest naszym kotem i powierzono ją tylko naszej opiece. Ogródki są ogrodzone ale nie mamy pewności, że Sami szybko znalazłaby drogę powrotną, a ona musi przecież dostawać lekarstwa. Teren jest bezpieczny (brak możliwości wyjścia na ulicę) ale nigdy nie wiadomo, czy kotka nie dostałaby ataku w czasie swojej wędrówki. Tak więc mamy spacery kontrolowane, pod opieką któregoś z nas. Sami najczęściej wykorzystuje mojego męża, który chcąc nie chcąc musi chodzić z nią po ogródku a nawet gonić się w berka, co Sami wprost uwielbia. A więc wygląda to tak: Balkon otwarty, my upewniamy się, że Sami grzecznie śpi w innym pokoju, wracamy po coś do picia do kuchni i krzyk: Andreas leć do ogródka, Sami znów nam zwiała .-) No to mąż w nogi za pas i biegiem za Sami. Kotka z radością w oczach biega po ogródku aż mój mąż się zmęczy .-) Tu fotki z ostatniego wypadu.

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. | TrackBack URI

Dodaj komentarz

XHTML ( You can use these tags):
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> .