07/30/2010

Sami ma dziś lepszy dzień!

Category: chory kot,kot perski,pielęgnacja kota perskiego — admin @ 11:06

Dziś Sami ma znów lepszy dzień, nawet przywitala moja położna. W każdym razie jej wzrok jest dziś taki żywy i ona sama wesoła. Nawet zrobiła na dworzu pałąk by Baksa przestraszyć. A potem potruchtała zadowolona w podskokach do domu. Dawno jej takiej nie widziałam. Muszę podejść na dniach do mojego weta, nie do schroniskowego i zapytać o środki przeciwbólowe, czy wogóle jest sens. A tu dzisiejsza fotka, sprzed 15 minut.

05/24/2010

Wielkie zmiany

U nas wielkie zmiany. Można powiedzieć, że nareszcie, po 2,5 miesiąca między kotami panuje zgoda. Nie kochają sie jeszcze, nie darzą jakąś szczególną sympatią ale mogą razem funkcjonować i nie dochodzi do walk. Baks z Sami już od jakiegoś czasu razem się bawią, z Mają próbują się ignorować.

Sami bardzo pragnie wychodzić do ogrodzonego ogródka, na co, szczególnie jak jej zdrowie uległo pogorszeniu, jej pozwalamy. Przepiekny to widok, gdy goni motylki i w galopie przemierza ogródek.

Jak widać nawet potrafią spać na jednym łóżku, o czym miesiąc temu nawet nie śmiałam marzyć. Trzymajcie kciuki, by Sami przeżyła z nami jeszcze parę miłych chwil i żeby choroba nie zabrała nam jej zbyt szybko.

05/11/2010

Sami wyprowdza mojego męża na spacer .-)

Tak, tak. Tytuł napisałam całkowicie prawidłowo .-) Sami czuje się bardzo dobrze i pokochała swoje wycieczki do ogródka. Niestety próbuje korzystać z naszej chwilowej nieuwagi i myk, już zeskakuje z balkonu do ogródka (niski parter). Nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby nie fakt, że oficjalnie Sami nie jest naszym kotem i powierzono ją tylko naszej opiece. Ogródki są ogrodzone ale nie mamy pewności, że Sami szybko znalazłaby drogę powrotną, a ona musi przecież dostawać lekarstwa. Teren jest bezpieczny (brak możliwości wyjścia na ulicę) ale nigdy nie wiadomo, czy kotka nie dostałaby ataku w czasie swojej wędrówki. Tak więc mamy spacery kontrolowane, pod opieką któregoś z nas. Sami najczęściej wykorzystuje mojego męża, który chcąc nie chcąc musi chodzić z nią po ogródku a nawet gonić się w berka, co Sami wprost uwielbia. A więc wygląda to tak: Balkon otwarty, my upewniamy się, że Sami grzecznie śpi w innym pokoju, wracamy po coś do picia do kuchni i krzyk: Andreas leć do ogródka, Sami znów nam zwiała .-) No to mąż w nogi za pas i biegiem za Sami. Kotka z radością w oczach biega po ogródku aż mój mąż się zmęczy .-) Tu fotki z ostatniego wypadu.

04/23/2010

Nasza kotka podczas zabawy!

Sami ma dziś stanowczo lepszy humor. Od samego rana domagała się swojej porcji mięska i policzkowała Baksa. .-) Dziś koty dostały świeżą dostawę suchej karmy i oczywiście wszelkie kartony i sznurki cieszyły się dużym zainteresowaniem. Także nasza chora koteczka Sami była w nastroju do zabawy. Oto parę zdjęć z dzisiejszego poranka.

04/14/2010

Nasza schroniskowa kotka Sami

Sami, wbrew opiniom lekarzy, czuje się wyjątkowo dobrze. Domaga się pieszczot, goni Baksa po pokojach i wyleguje się w słoneczku. Odżyła po pobycie w schronisku.

Czyż nie jest śliczna?!

04/08/2010

Rodzi się przyjaźń…

Category: chory kot,dom tymczasowy,kot,kot perski — admin @ 07:43

Odkąd zamieszkała u nas Sami, schroniskowa koteczka, pomiędzy nią a Baksem, zaczęła rodzić się przyjaźń. Ciężko w to uwierzyć, ponieważ początki były bardzo cieżkie. Przez kilka tygodni konieczna była seperacja, przynajmniej na noc, byśmy mogli się wyspać. Nie obyło się bez krzyków, fuczenia i łapoczynów. Potem nastąpiła faza ignorancji. Obecnie Baks i Sami ganiają się po mieszkaniu. W stosunku do Mai nadal jest ostrożna i woli ją omijać. Dziś mój kot obronny kolejny raz przepędził Sami z sypialni.

Ale wróćmy do wspólnych zabaw Sami i Baksa. Cudownie jest obserwować, jak oba koty polują na siebie, gonią się przez całe mieszkanie. Niestety Sami bardzo szybko braknie tchu, ponieważ  całe płuca są już zajęte przez raka. Sami musi często robić przerwy by odpocząć. Pomimo tego, miło jest zobaczyć ją szczęśliwą, gdy oddaje się zabawie. Alternatywą dla niej byłoby powolne umieranie w schroniskowej klatce. W takich momentach cieszymy się, że zaoferowaliśmy Sami miejsce w naszym domu i utwierdzamy się w przekonaniu, że podjeliśmy właściwą decyzje. Jesteśmy jednak świadomi, że Sami nie zostało wiele czasu.

Jednak do nastąpienia tego, co musi nastąpić, będziemy (my-otwieracze puszek, Baks i troszke tez Maja) Sami umilać tę resztę życia, które jej zostało i cieszyć się widokiem jak ten, gdy Baks i Sami śpią blisko siebie.

Kasia i Andreas

03/27/2010

Nasza chora schroniskowa podopieczna

Category: chory kot,dom tymczasowy,kot,kot perski — admin @ 20:16

Od trzech tygodni gości u nas w domu chora perska koteczka. Jakiś czas temu dostałam telefon z tutejszego schroniska z zapytaniem, czy moja oferta zaoferowania jakiemuś zwierzęciu domu tymczasowego jest aktualna. Nie chodziło tu jednak o dom tymczasowy, tylko o dom końcowy. Kotka Sami, bo takie otrzymała imię, jest niestety śmiertelnie chora.

Nie wiadomo ile zostało jej czasu. Sami ma nowotwór płuc w zaawansowanym stadium i niewydolność nerek. Została wystawiona na ulicę razem ze swoja kuwetą, po czym właściciele odjechali…Dodam, że stało się to w lutym, kiedy to panowały spore mrozy.

Nie od razu podjęłam decyzję. Oboje z mężem biliśmy się z myślami, zastanawialiśmy się, czy podołamy temu zadaniu. Poza tym, Sami nie była jedyną kotka w schronisku czekającą na kogoś, kto ją przygarnie. Jest jeszcze jedna kotka, która ma troszkę więcej czasu. Może pożyć do ok 2 lat, przy czym Sami dawano max. parę miesięcy. Decyzja padła na nią, właśnie z tego powodu.

Pierwsze dni nie były łatwe. Sami jest kotką niekastrowaną, próbowała zdominować moje koty. Zdarzały się także ataki ze strony moich kotów, szczególnie ze strony Mai. Maję adoptowaliśmy ponad trzy lata temu, również z tego samego schroniska. To kotka, która wiele w swoim życiu wycierpiała. W wieku adopcji miała już ok 8 lat. Nigdy nie sądziłam, że zwierzę w tym wieku jest w stanie tak bardzo pokochać nowego właściciela. Szczególną miłością obdarzyła mnie i nie dziwię się, że widzi w Sami zagrożenie. Łączy mnie z Mają szczególna więź. Z początku nie ufna, prychała i syczała, gdy tylko próbowałam wyczesać jej futro. Szybko przekonała się, że nie chcę jej skrzywdzić. Nauczyłam ją prosić, robić to co chcę, reagować tylko na ruchy ręką. Doskonale rozumie, co mam na myśli i wykonuje moje komendy bezbłędnie. Nie tresowałam jej wogóle, poprostu ona zawsze rozumie każdy mój ruch. To wyjątkowy kot. Daje buzi noskiem, śpi na mojej głowie, broni mnie przed innymi kotami w ogródku. Do nikogo innego nie ma zaufania.

Ale wróćmy do Sami. W pierwszych dniach konieczna była jej  izolacja, ze względu na niezbyt ciepłe przyjęcie przez moje koty. Z czasem syki i fuki zmniejszyły sie. Jednak nadal zdarzają się w stosunkach z Mają. Z Baksem jest już o niebo lepiej. Wczoraj pierwszy raz urządzili bieganie przez pokoje! Aż serce się raduje, gdy widzę, że Sami zamiast umierać niechciana i niczyja w schroniskowej klatce, ma możliwość przeżyć jeszcze parę miłych chwil. Szczególnie cieszył mnie ostatni wypad do ogródka, kiedy to Sami bardzo się ożywiła. Nasłuchiwała śpiewu ptaków, wąchała każdy kwiatek,wygrzewała się w słońcu, gdy zabrakło jej tchu. Mam nadzieję, że będzie dane jej dożyć lata, ponieważ ma być tego roku wyjątkowo piękne…Czyż ta jędza nie jest piękna??

cdn.

Kasia