11/26/2016

Niewydolność nerek u kota i terapia SUC

Category: chory kot,niewydolność nerek — admin @ 12:19

Witajcie drodzy czytelnicy,

Jak już wiele razy pisałam, nasz Baks cierpi na niewydolność nerek.

img_38371Ponadto jego wątroba sprawia również problemy i na wysokie ciśnienie dostaje już od dłuższego czasu odpowiednie lekarstwa.

Baks jest również na diecie, dostaje Royal Canin Renal i specjalny dodatek do jedzenia (Impaktine).

W sumie udało nam sie go ustabilizować. Jednak jego ciagła utrata na wadze bardzo nas martwi.

Chcieliśmy nie poddawać się bez walki i spróbować jeszcze w jakiś sposób mu pomóc. Po rozmowie z wieloma weterynarzami, nasza uwagę zwróciła firma Heel i jej specjalna terapia dla kotów z niewydolnością nerek. Po rozmowie z firmą, zamówiłam   4 komponenty. C (coenzyme compositum), U (Ubichinon compositum), S (Solidago compositum) und Hepar compositum.

Muszę przyznać, ze podeszłam do sprawy trochę z mieszanymi uczuciami. Niezbyt wierzę w homeopatię, dla mnie to troszkę jak Hokus Pokus. Ale teraz, po kilku dniach widzę niesamowitą przemiane. Moj 18 letni kot mniej spi, więcej je, stał sie znów bardziej uważny i nie spi już tak dużo. W tym momencie dostaje wszystkie komponenty terapii plus dodatkowy składnik mający na celu wspomożenie jego wątroby. Bardzo miło zaskoczyła mnie firma produkująca te leki, której doradztwo i pomoc jest bardzo profesjonalne. Mam nadzieje, że na tych lekach uda nam sie utrzymać Baksa jeszcze jakis czas w dobrym stanie i może uda nam sie go zachęcić do przybrania na wadze.

 

Z podrowieniami

img_38331

Kasia

01/24/2016

Baks i nowy preparat

Category: chory kot — admin @ 21:49

Witam Was serdecznie!
Ostatnio mało piszę- od śmierci Mai trudno mi się pozbierać. Niby czas leczy rany, niby jest lepiej a jednak…

Teraz naszym pacjentem jest Baks. Pomimo swoich 18 lat nadal wyglada i czuje się dobrze. Jego wyniki krwi nie sa najlepsze, ale biorąc pod uwagę jego wiek, także nie najgorsze.

Od jakiegos czasu bierze lek Seminstra i Norvasc. Na obniżenie ciśnienia krwi i na ochronę nerek. Przy tych lekach poprawił się jego apetyt a także aktywność. Dołączyliśmy również Ipakitine, ponieważ nie chcemy podawać specjalnego pokarmu dla nerkowców (Baks jest bardzo wybredny i boimy się że całkiem przestanie jeść). Kilka tygodni testujemy ten preparat i z moich obserwacji wynika, że jest raczej smakowo neutralny.

I tak moj staruszek wspomagany lekami czuje się narazie dobrze i niech na długo tak zostanie.
koty po strzyzeniu 053

09/30/2015

Przepraszam za nieobecność! Baksowe problemy z ciśnieniem.Urlop z kotem.

Category: Allgemein,chory kot,kot perski — admin @ 07:14

Długo nas nie było. Ale przy dwójce małych dzieci, kocie, akwarium i ogrodzie, czasu poprostu jest za mało. A czasem i siły :-) Nadeszła jesień i powoli prace w ogródku dobiegają końca. Więc powinnam mieć trochę więcej czasu, by naskrobać parę słów o moim kocie. A jest o czym pisać.

Na początku lata zdarzyło się coś, co sprawiło, że zaczęłam niepokoić się o Baksa. Jego podeszły wiek (pomiedzy 17-18 lat) mało kto umie na pierwszy rzut oka odgadnąć. Kocur nadal chodzi na przechadzki po ogrodzie, bawi się, choć o wiele mniej intensywnie, biega po trawie i łapie niewidzialne muchy. Jednak na początku lata pojawiło się w jego oku przekrwienie. Identyczne, jakie miała Maja rok przed śmiercią. Wtedy tak naprawdę nie znaleziono przyczyny- podejrzewano wysokie ciśnienie krwi, na które dostawała lekarstwa ale przekrwienia pojawiały się nadal. Podejrzewano tez guza w okolicach oczodołów. Do tej pory nie wiemy, co było przyczyną. Nie mogliśmy wtedy jej pomóc, chorób było  za dużo i organizm nie miał już siły walczyć. Więc teraz pojawił się niepokój, w stylu: co jeśli…? Wizyta u weterynarza potwierdziła także wysokie ciśnienie krwi u Baksa. Dostaje tabletki i przekrwienia nie wracają. A Baks jakby odżył. Jest bardziej aktywny, wiecej je, przytył. Mam więc nadzieję, że narazie udało nam się opanować sytuację.

 

A co jeszcze nowego? Baks był z nami kolejny raz na urlopie :-) Tak i to nie na byle jakim! Pokonał 3200 km :-) Nie żaląc się, przesypiając w bagażniku większość czasu, albo oglądając świat przez okno. Trzeba dodać, że od wielu lat nie transportujemy kocura w pojemniku do transportu. To była katorga dla nas obu. On zwracał, dostawał dosłownie szału, darł się w niebogłosy, nawet załatwiał się po siebie. Niestety częste wyjazdy były nieuniknione, musieliśmy z nim sporo jeździć autem i trzeba było znaleźć wyjście z sytuacji. Sprobowaliśmy wtedy transportować go na tylnim siedzeniu, przypietego specjalnymi pasami dla zwierząt- i to był strzał w dziesiątkę! Od tej pory podróże przestały być problemem. A z czasem Baks je polubił i jak pies zaczął wskakiwać do auta, gotowy do drogi.

Po pojawieniu się dzieci i braku miejsca na tylnim siedzeniu ;-) musieliśmy kupić bagażnik na dach i ..;-) nie bójcie się, nie wyeksmitowaliśmy Baksa na dach ;-) Musieliśmy mieć miejsce na bagaż, bo Baks zajmuje obecnie cały bagażnik w naszym kombi. Ma tam kuwete i wode i sporo miejsca. Podróż do Francji, która trwała bagatela 21 godzin, zniósł bez żadnego problemu.

Dla wszystkich planujących podróż z kotem- pamiętajcie o szczepieniach i paszporcie dla zwierzaka.Także czip jest obowiązkowy.

Tu jeszcze z Mają, w podróży na wyspę Rugia. Oraz przekrwienia gałki ocznej, przy wysokim ciśsnieniu krwi u Mai.

 

urlop-azur-2010-160

 

jgny

 

 

 

 

 

 

 

 

Pozdrawiamy Wam serdecznie!!

11/24/2014

Problemy Baksa z utrzymaniem czystości

Category: chory kot — admin @ 13:44

Baks od jakiegoś czasu zaczął załatwiać swoje potrzeby obok kuwety, lub też po drugiej stronie pokoju. Zaczęło się to około dwa lata temu. Jednocześnie odwiedziliśmy kilku weterynarzy, przebadaliśmy kilkakrotnie krew, mocz i kał i nic. Wielkie nic. Nie potrafiliśmy znaleźć przyczyny tego problemy. Z reguły kot chce nam coś w ten sposób zasygnalizować- pokazać, że ma problemy zdrowotne lub psychiczne. Zdrowotne wykluczyliśmy-pozostały problemy natury psychicznej. Podejrzewaliśmy, że kocur czuje się zestresowany obecnością i odwiedzinami obcego kocura, który był niekastrowany i agresywny. Próbowaliśmy Feliwaya. Bez skutku. Dostawiliśmy kolejną kuwete-pomogło na krótko. Zrobiliśmy mu USG i rentgena, by wykluczyć wszelkiego rodzaju guzy.

Teraz jednak, niestety po czasie, wiemy co było przyczyną jego zachowania. Baks chciał nam coś od dawna powiedzieć a my go nie rozumieliśmy.

Skąd to wiemy?Dzień po śmierci Mai skończył sie ów problem. Smutne to, że już prawie dwa lata temu, Baks zauważył coś, co my dopiero odkryliśmy po roku. Rok przed odkryciem przez nas za wysokiego ciśnienia krwi u naszej kotki i wylewów do oka. Teraz wiemy już, odkąd Maja tak naprawdę zaczęła chorować. Baks pewnie po zapachu moczu, kału, wiedział to o wiele wcześniej i nie chciał dzielić kuwety z chorym kotem. Być może go to także smuciło i stresowało. Zauważył, że jego towarzyszka życia zachowuje się inaczej, być może inaczej pachnie. Zapach być może nie pasował do kotki, którą znał od lat. Być może poprostu czuł, że cierpi i nic nie mógł zrobić. Szkoda, że zwierzęta nie umieją mówić.

IMG_4309IMG_2583

 

09/06/2014

Robię porządki..

Tak przeglądam stare płyty cd i dvd, ponieważ postanowiłam zrobić  porządki. I natrafiłam na płyte ze  zdjęciami kotów. Takie zdjęcia z samego początku z naszą Maja, sprzed 7-8 lat. I doszłam do dwóch wniosków- Maja była pięknym kotem. Tak była- bo ostatni rok nie był dla niej łaskawy. Teraz widzę, jak bardzo się zmieniła. Jak schudła, zmizerniała. Jak choroba odcisnęła na niej swoje piętno. Widziałam ją na fotkach taka szczę śliwą, podczas zabawy, z iskierkami w oczach, chęcią zabawy i psot. Taka nie widziałam jej przez ostatnie dwa lata… Z pięknego kota stała się staruszką, schorowaną i cierpiącą. Piękne futro nie odrastało, oczy straciły blask i chęć życia. Pojawił sie smutek i zrezygnowanie. Oglądając te zdjecia upewniłam się, że postąpiliśmy właściwie pozwalając jej odejść, co podobno jest największą oznaką miłości. Pozwolić bez cierpienia naszemu przyjacielowi przejść przez tęczowy most. Maję wzieliśmy ze schroniska jak mial 8 lat. Schorowaną, po wielu cesarskich cięciach. Była kotem rozpłodowym, niepotrzebnym już. zużytym, bo zachorowała. Przeżyła u nas 8 szczęśliwych lat. Miała towarzysza, możliwość wygrzewania się w słoneczku w ogrodzie. Wąchania kwiatkow i łapania żab. Wiedziała i czuła, że bardzo ją kocham. Sporo z nami podróżowała. Była w Polsce, we Francji. Nie, jej życie nie było nudne. Jedyne, czego troche żałuje, ale czego nie mogłam zmienić, to mniejsza ilość czasu, którego mogłam jej poświęcić po urodzeniu dzieci.

Kochana, ty już zawsze będziesz w moim sercu, jako zupełnie wyjątkowy kot. I wybacz mi, że pisząc ten artykuł, poraz kolejny zmoczyłam cała klawiaturę.

 

po sterylce2

Na pierwszej fotce, tuż po sterylizacji i operacji usunięcia ropomacicza.

 

Maja jeszcze zdrowa

maja w ogrodku,25 marca 2007_027 maja w ogrodku,25 marca 2007_017po zmianie fryzury_070maja w ogrodku,25 marca 2007_031

I dwa z ostatnich zdjęć Mai. Z marca i lipca tego roku. Ostatnie dwa tygodnie przed jej śmiercią.

 

IMG_9162

IMG_2152

07/09/2014

Co nowego u Mai?

Category: chory kot — admin @ 23:18

Minęło już trochę czasu i czas zdać relację z aktualnego stanu zdrowia naszej podopiecznej. Maja ma około 14 lat, nie wiemy dokładnie czy nie więcej. U nas jest od prawie 8 lat. Więc w sumie nie powinniśmy się dziwić, że dużo śpi, jest mało aktywna i  już się wogóle nie bawi. W końcu jest też chora. Ale dziwnie nam z tym, widząc ją w coraz gorszym stanie :-( Chudziutką, wątłą, futro po ostatnim strzyżeniu prawie nie odrasta. Nasza Maja ważyła kiedyś 4,5 kilo a teraz jedynie 2,5. Kilka tygodni temu zbadaliśmy jej krew i wyniki badania są na szczęście dobre. Odczynniki nerkowe i wątrobowe nadal prawie jak u zdrowego kota. Biorąc pod uwagę, że jej nerki są całe w torbielach, mamy naprawdę powód do radości. Tyle, że jej wyniki jakoś nie pokrywają się z jej wyglądem. Gdzieś musi być inna przyczyna, lekarze podejrzewaję guza w obrębie glowy. Rtg i usg całego ciała niczego nie wykazało. I tak żyjemy w niewiedzy. Narazie dostaje dodatkowo strzykawka olej lniany, co by zwiekszyć ilość kalorii przez nią przyjmowanych, bo za mało je. Niedługo będziemy ją ważyć i sprawdzimy, czy to coś dało. Być może stanie się bardziej aktywna.

Kolejny problem, który nas nawiedził, to zatkane kanaliki okołoodbytowe po raz kolejny, już nie wiem który raz. Nie wiem, czy z tego powodu Maja wysiusiała sie w rogu pokoju. Nigdy, odkąd ją mamy, jej się to nie zdarzyło. Pomimo prania i srodkow domowych, nie pozbyłam się zapachu moczu z dywanu i teraz znów jej się to zdarzyło. Niestety, ale dopóki nie usunę zapachu, koty będą traktowały to miejsce jako toaletę. Ratujemy się zamykaniem pokoju, a tymczasem zamowiłam specjalny środek do dezynfekcji i usuwania kociego moczu, stosowany także w lecznicach weterynaryjnych. Zdamy niedługo relację czy pomógł.

PS: Maja cierpiała ostatnio na braki potasu. Od pewnego czasu podajemy jej specjalny pokarm, o zwiekszonej ilości tego pierwiastka. Pomogło! Pamiętajmy, że brak potasu może spowodować nawet zatrzymanie akcji serca, więc spadł nam kamień z serca.

Hill`s Prescription Diet

 

 

Maja, jeszcze zdrowa, 3 lata temu..Teraz to połowa tego co na zdjęciu, futro rzadkie i krótkie…

 

maja na trawce

 

Pozdrawiam

 

Kasia

05/14/2014

Aktualny stan Mai

Category: chory kot,kot,kot perski — admin @ 10:56

Witajcie!

Chyba czas na zdanie relacji z aktualnego stanu naszej chorej kotki. Czy ktoś trzyma za nią kciuki?

W ostatnich tygodniach Maja przeszła wiele badań-do tej pory wiemy, że:

  • Wyniki nerkowe i wątrobowe sa nadal w normie,
  • Maja ma niedobory potasu, który zaczęliśmy uzupełniać specjalną karmą,
  • nie ma cukrzycy.

IMG_4309

Niestety nadal nie wiemy, skąd biorą się wylewy w oku i dlaczego Maja straciła bardzo na wadze. Odkąd podajemy jej specjalną karme przybrała wprawdzie 300 g, jednak nadal to skóra i kości. Lekarze podejrzewają guzy w obrębie oczodołu lub czaszki.

Jak narazie wiosna sprawia, że Maja stała się aktywniejsza i wyraźnie nabrała ochoty do życia, bo wychodzi do ogródka i wygrzewa się na słoneczku oraz urządza sobie małe wycieczki po ogródku.

Pozdrowienia z  Oberpfalz!

01/17/2014

Mai problemy z oczami

Category: Allgemein,chory kot — admin @ 12:11

Od jakiegoś czasu, nasza kotka Maja boryka się z krwistymi problemami z oczami. Oczy pokrywają się mleczno-czerwonym nalotem, w okolicach tęczówki widać wylew. Szczególnie widoczne jest to w ciemnościach, gdy przy rozszerzonych źrenicach, oczy Mai nie świecą jak typowe kocie oczy, tylko jedno oko jakby nie odbijało światła.

 

Lekarz weterynarii zrobił najpierw dokładne badania krwi, które jednak niczego niepokojącego nie wykazały.Wszystkie wyniki były w porządku jak na 14 letniego kota.

Natomiast źrenice nie zwężały się tak szybko jak powinny. Natomiast jako powód mlecznego filmu na powierzchni oka stwierdzono wylewy do siatkówki oka.

Na początku podejrzewano zapalenie tęczówki i Maja dostała antybiotyk i krople z kortyzonem na następne dwa tygodnie. Niestety, ale ta metoda leczenia nie przyniosła u naszej kotki pozytywnych skutków. Wylewy nawracały, mleczne przebarwienia nie znikały. Nasz lekarz weterynarii nie wiedział już gdzie szukać przyczyny tego stanu i skierował nas do okulisty.

ediw

Diagnoza, jaka została tam postawiona, pomimo naszego doświadczenia z kotami, bardzo nas zaskoczyła! Maja miała za wysokie ciśnienie·! Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że także zwierzęta mogą cierpieć na tą przypadłość, ale że nasza Maja również? Ważyla niecałe 3 kg i karmiliśmy ją dobrym jakościowo jedzeniem!

Terapia wygląda podobnie jak u człowieka. Maja dostaje codziennie 1/4 tabletki na obniżenie ciśnienia. W przeciągu tygodnia wszystkie zmiany na oku zniknęły i nie powróciły a Maja dostała jakiejś nowej chęci do życia.

Niestety czekają na nas dwa nowe wyzwania:

  1. Maja nienawidzi już tabletek.
  2. Który weterynarz w okolicy ma urządzenie do mierzenia ciśnienia? Wiadomo, że ciśnienie mierzone u weterynarza nie jest adekwatne do tego, które zwierzę ma w domu.

Więc tabletki podajemy nadal i szukamy gabinetu z ciśnieniomierzem, który jest gotowy nam go wypożyczyć do domu….

08/25/2013

Maja i jej problemy zębowe

Category: Allgemein,chory kot — admin @ 15:50

Ostatnio nasza mała księżniczka płacze nocami i jest jakaś smutna. Dla nas to znak, że coś jest nie w porządku z jej zdrowiem. Zajrzałam w ucho, sprawdziłam kanaliki przyodbytowe, na końcu zrobiłam przegląd zębów i dziąseł. Trafiony zatopiony. Jesienią oba koty miały profesjonalnie czyszczone zęby i wszystko było w porządku. Teraz jednak, jeden z trzonowców, który zawsze jako pierwszy obrastał kamieniem, znów jest przyczyną kłopotów. Do tej pory wystarczyło zdjąć kamień nazębny i stan zapalny się cofał. Wzięłam więc do ręki specjalny przyrząd i usunęłam kawał kamienia (aż dziw, ze utworzył się tylko w okresie kilku miesięcy) a tam? Niepodzianka. Całe dziąsło zaczerwienione, miejscami sine a w jednym miejscu podejrzanie ciemne. Przyjrzałam się temu bliżej-dziura. Na wylot!! Biedna Maja cierpiała na ból zęba już od dłuższego czasu a my nic nie zauważyliśmy :-( Pojechałam z nią jeszcze tego samego dnia do weterynarza i zapadła decyzja o usunięciu zęba. A więc znów czeka nas badanie krwi, bo pluca i serce jest w porządku i narkoza :-( A moja kruszynka ma już 14 lat… Ehh Najbliższy wolny termin jest we wtorek. Biedna musi się do tego czasu jeszcze troche pomęczyć. Z rana zawiozę ją na badania i dostanie narkozę wziewną. Trzymajcie kciuki, by wszystko poszło w porządku, bo bardzo się o nią boję. Nie mogę się doczekać, kiedy usuną jej tego zęba i w końcu znów nie będzie czuć bólu.

IMG_5722

 

Zajrzałam też Baksowi do pysia, bo ostatnio przestał być czystym kotem i co widzę? Także stan zapalny i to na tym samym zębie! I chyba ząb sie rusza. Dziury nie ma ma. We wtorek bedzie oglądał go lekarz. I tak jestem dumna, ze prawidłową dietą i pielęgnacją zębów udało mi się do 14- tego roku życia moich kotów, zachować u nich wszystkie zębiska. Mają do tej pory cały komplet. A teraz chyba oba stracą swoje pierwsze zęby. Prześlijcie ciepłe fluidy, bo bardzo się o moje staruszki martwię.

 

 

Kasia

 

 

08/09/2013

Baks ma zapalenie ucha :-(

Category: chory kot,kot,kot perski — admin @ 07:12

Ostatnio zauważyliśmy, że Baks ma strupki na zewnętrznej stronie ucha i od czasu do czasu się tam drapie. Po wstępnych oględzinach zapadła szybka decyzja- jak najprędzej do weterynarza. Ucho było rozdrapane, w środku czarna maź a po głębszych oględzinach, także ropa.

Okazało się, że to był ostatni dzwonek, choć nie wiadomo było, czy nie doszło już do pęknięcia bębenka. Pani weterynarz zbadała kocurowi temperature i okazało się, że nasz starszy Pan ma gorączkę. Nic po nim nie było widać! Jeszcze wczoraj wieczorem biegał galopem po ogródku. Po raz kolejny potwierdza się, że koty maja wysoki próg bólu. Na początku podejrzewaliśmy, że Baks cierpi na świerzbowca usznego, jednak okazało się, że jest to zapalenie ucha. Dostał na wstępie antybiotyk w zastrzyku i środek przeciwbólowy. Do domu dostaliśmy antybiotyk w tabletkach i krople do uszu. Pierwsze dni przyniosły pogorszenie. Widać było, że kocur źle się czuje. Całymi dniami leżał gdzieś pod szafą, prawie nie jadł.

Na szczęście po 3 dniach wrócił do świata żywych i zaczął żebrać o jedzenie-ewidentny znak, że jego samopoczucie uległo poprawie. Po badaniach kontrolnych okazało się, że bebenek nie jest uszkodzony i Baks na szczęście nie będzie mial problemów z zachowaniem równowagi.

img_4226

10/02/2012

Czyszczenie zębów pod narkozą/ usuwanie kamienia nazębnego

Baks i Maja pod narkozą

Jako, że nasze koty są swieżo po czyszczeniu zębów, chciałabym napisać o naszych doświadczeniach z tą procedurą u starszych kotów.

Baks i Maja maja ok 14 lat. Na szczęście pomimo swojego wieku, posiadają nadal większość zębów (brakuje im od początku dwóch siekaczy).

Przed kilkoma laty zakupiłam specjalny przyrząd do usuwania kamienia nazębnego. Z uwagi na to, że nasze oba koty to oazy spokoju i prawie nic ich nie wyprowadza z równowagi, mogłam usuwać kamień dwa razy do roku osobiście. Zawsze jak zauważyłam, że tworzy się stan zapalny, chwytałam za przyrząd i usuwałam nadmiar płytki nazębnej. Po tej czynności stan zapalny się cofał i koty nie odczuwały już dyskomfortu. Dzięki tym czynnościom, oszczędziłam kotom przez wiele lat narkoze i czyszczenie zębów u weterynarza.Jednak po tylu latach nastąpiła już konieczność wypolerowania zębów, ponieważ kamień zaczął się zbyt szybko odkładać.

Trzeba przyznać: Efekt jest niesamowity! Tutejszy weterynarz zrobił to naprawdę znakomicie!Zęby wyglądają jak nowe! ;-) Są bialutkie, bez nalotu, znikł brzydki zapach z pyska.Przed narkozą przeprowadziliśmy dokładne badania krwi oraz osłuchaliśmy koty, coby wykluczyć ewentualne choroby czy nieprawidłowości a tym samym zmniejszyć ryzyko narkozy. Oba koty są okazami zdrowia, wyniki krwi nie wykazały odchyleń od norm.Kamień spadł nam z serca, ponieważ obawialiśmy się w ich wieku niewydolności nerek.

Fazit:Zabieg był niezbędny, weterynarz dobrze wykonał swoją pracę.Ale! Działanie narkozy i jej skutki powinny zawsze być brane pod uwagę i nie lekceważone!Zbyt często sama narkoza traktowana jest jako wyjście z każdej sytuacji, ułatwianie życia opiekunom zwierząt i weterynarzom.Zbyt często nieprzemyślany zakup kota perskiego a tym samym często lekceważenie pielęgnacji futra kota perskiego kończy się właśnie narkozą i goleniem kota na tzw.zero.Opiekunowie tłumaczą się tym,że dane zwierzę nie daje się czesać, choć często wystarczy silna wola i konsekwencja, by zwierzę do tej procedury przyzwyczaić a tym samym oszczędzić mu w przyszłości nieprzyjemnych skutków narkozy.

Niestety nasze obawy o skutki działania narkozy na nasze koty się potwierdziły.Weterynarz był zdania, że do późnego wieczora, oba koty dojdą do siebie. Jak odbieraliśmy nasze dwie kulki futra, tylko Maja miała otwarte oczy. Oba były sztywne i praktycznie nieprzytomne. Zanim zaczęły podnosić głowy i rozglądać się nieprzytomnie wokół, minęło kilka godzin.Sam zabieg był przeprowadzony o godzinie 15. Do 23 nasze koty były w stanie jedynie się czołgać i co chwila przewracać.

Na noc zostawiliśmy oba zwierzaki w ogrzewanej piwnicy, z kuwetą,jedzeniem i piciem. W domu sa schody, z których upadek mógły się źle skończyć.

Byliśmy pewni, że do rana dojdą do siebie ale spotkało nas rozczarowanie.Nawet teraz, a jest godzina 9 rano, oba zwierzaki chwieją się i ledwo ida.Dużo spią, nie mają apetytu.Widać, że niezbyt dobrze się czują.

Podsumowanie

Procedura była niestety konieczna! Jednak narkoza nie jest tak dla zwierząt łatwa i bez skutków ubocznych jak się wielu właścicielom zwierząt wydaje. Nie podawajmy jej zwierzętom bez potrzeby, tylko dlatego, że jesteśmy zbyt leniwi, by należycie dbać o pielęgnację ich futra.

09/24/2010

Sami od nas odeszla…

Sami nie ma juz z nami. Odeszla przed godzina. Pomogliśmy jej przejść przez tęczowy most, byliśmy z nią do samego końca.. Przypomnę: Sami trafiła do nas 6 marca tego roku, jako chora koteczka, bez szans na adopcję. Już wtedy miała przerzuty do płuc. Jednak bardzo chciała żyć, garnęła się do ludzi, prosiła by ją wypuścić z ciasnej schroniskowej klatki. Nadal mam przed oczami ten moment, kiedy zabierałam ją ze schroniska. Sama weszła do transportera, gotowa do drogi. W domu wypuściłam ją z boksu, przeszczęśliwa rozłożyła się na pleckach, głośno gaworząc. Kochała surowe mięso wołowe i smakołyki. W sumie nie dawano jej wiecej jak parę tygodni życia.

Sami była z nami prawie 7 miesięcy i wkradła się głęboko do naszych serc. Ta kocia dama całą sobą zaskarbiła sobie miłość nie tylko moją, ale i mojego męża.

Pokochała spacery do ogródka, słoneczko, zabawy z Baksem. Witała nas, rzucając się na podłogę i wystawiając brzuszek do głaskania. A teraz jej nie ma..trudno w to uwierzyć. Piszę to, mając koc z jej ciałem na swoich kolanach. Boże, jak ja za nią tęsknię…Taką ją zapamiętam, zanim choroba wkradła się w każdy zakamarek jej ciała, które przy końcu było słabe i wątłe. Same kosteczki. Dziś odkryłam kolejne przerzuty, na głowie, w pachwinie, na łopatkach. Sami dziś przestała jeść. Poszłam po mięso z indyka, po jej ulubione smakołyki, ale tylko patrzała na swój talerz ale nie mogła nic przełknąć. Przez cały dzień podsuwałam jej jedzenie, ale niczego nie tknęła. Wisiała nad miską, cierpiała. Co chwilę kładła się i ciężko oddychała. Do samego końca odwiedzała jednak swoją kuwetę.

Nie mogłam patrzeć jak się męczy i chęć ulżenia jej cierpieniom zwyciężyła nad własnym egoizmem. Zadzwoniłam do weterynarza, ale był w trakcie operacji i nie mógł do nas przyjechać. Zabraliśmy ją do lecznicy i ostatni raz zbadaliśmy. Pomimo dużej dawki leku odwadniającego, płuca były zajęte wodą. Dostała narkozę, po tym drugą a jej serce nadal nie chciało odejść. Dopiero kolejna dawka pomogła jej przejść przez tęczowy most…Głaskaliśmy ją a ona zasnęła. Zegnaj maleńka, bardzo cię kochamy…

On wróci
Franciszek Klimek

Zapłacz
kiedy odejdzie,
jeśli Cię serce zaboli,
że to o wiele za wcześnie
choć może i z Bożej woli.

Zapłacz
bo dla płaczących
Niebo bywa łaskawsze
lecz niech uwierzą wierzący,
że on nie odszedł na zawsze.

Zapłacz
kiedy odejdzie,
uroń łzę jedną i drugą,
i przestań
nim słońce wzejdzie,
bo on nie odszedł na długo.

Potem
rozglądnij się wkoło
ale nie w górę
patrz nisko
i – może wystarczy zawołać,
on może być już tu blisko . . .
. . . . . . . . . . . . . . . .

A jeśli ktoś mi zarzuci
że świat widzę w krzywym lusterku
to ja powtórzę :
on w r ó c i .
Choć może w innym futerku .

Teczowy most

08/18/2010

Zatkane kanaliki cd.

Category: chory kot,kot,kot perski — admin @ 11:15

Witam wszystkich,

chyba czas by napisać o stanie zdrowia naszej Mai.

W tym tygodniu byliśmy już dwa razy u naszego lekarza weterynarii i na szczęście rana wygląda już całkiem dobrze. Maja nosi plastikowy kołnierz już dwa tygodnie i najwyższy czas się go pozbyć. Jednak nie tak szybko. Rana co prawda zagoiła się na tyle, że ponowne spięcie metalową klamra nie jest konieczne, jednak kanaliki okołoodbytowe nadal nie są odblokowane.

Jedyną pociechą jest fakt, że podczas płukania ropnia, nie wypływa już ropa. Możliwe, że kanaliki są nadal nabrzmiałe i z czasem wszystko się unormuje. Narazie pozostaje nam płukanie rany antybiotykiem, co wykonujemy w domu, by nie narażać Mai na niepotrzebny stres.

Niestety oznacza to, że Maja musi jeszcze ponosić jakiś czas znienawidzony przez nią kołnierz. Możecie chyba sobie wyobrazić jej zadowolenie z tego powodu .-)

Za dwa przestaniemy wpuszczać antybiotyk do rany i pozwolimy jej w spokoju zarosnąć.

Będziemy was na bieząco informować o stanie zdrowia naszej biednej pszczółki ,-)

Pozdrawiamy

08/17/2010

Maja choruje

Category: Allgemein,chory kot,kot,kot perski — admin @ 10:57

Byliśmy z Maja u weternarza, ponieważ zauważyliśmy u niej coś nabrzmiałego w okolicach odbytu. Podejrzewaliśmy zapalenie gruczołów przyodbytowych i niestety nie pomyliliśmy się. Jednak nie sądziliśmy, że przez noc stworzy się z tego ogromny ropień.

Ropień musiał zostać nacięty i wyczyszczony z ropy. Nawet Pani weterynarz, która właśnie wróciła z macierzyńskiego, zakrywała twarz, ponieważ zapach był powalający. Pół szklanki ropy siedziało w tej brzydkiej ranie!

Maja dostała antybiotyki a ropień przepłukano roztworem soli fizjologicznej. Rana, wielkości 1 cm musiała zostać zaszyta specjalnym zszywaczem. Moja biedaczka musi teraz nosić plastikowy kołnierz i wogóle nie jest z takiego stanu rzeczy zadowolona! W czwartek idziemy na kontrole i kolejne płukanie rany. Także drugi gruczoł musi zostać oczyszczony, zanim wda się zakażenie.


08/10/2010

Historia Baksa

Właśnie przeglądałam stare zdjęcia i wpadłam na pomysł opisania pewnej historii. Jakiej? Baksa! Znalazłam jego pierwszą, zrobioną u mnie fotografię. Baks prezentuje się na niej niezbyt okazale, powiedziałabym nawet, że wygląda na niej poprostu strasznie. Sama skóra i kości, długi ogon i wytrzeszczone oczy. Ale od początku…

Baksa wzięłam do siebie na początku studiów, gdy zamieszkałam sama, a mój dotychczasowy kot został z rodzicami. Juz po paru dniach brakowało mi kociego towarzystwa. Zaczęłam przeglądać prasę i znalazłam ogłoszenie pewnej organizacji. Pisali, że ciągle mają koty do adopcji, kocięta i dorosłe. U mnie w grę wchodził tylko kot dorosły, jako, że rzadko bywałam w domu.
I tak znalazlam się w domu pewnej Pani, która miała wiele kotów czekających na dom.
Weszłam i zobaczyłam go. Siedział na krześle, skulony, wyglądał jak kukła. Chudy,przerażony i niesamowicie nieproporcjonalny. Zobaczył, że się do niego zbliżam i uciekł, jak się okazało do szafy. Ta chuda kupka nieszczęścia z wyglądu przypominała mi moją kotkę, więc…Podobno był prezentem dla jakiegoś dziecka i się znudził. Zfilcowany trafił do przytułku.

Zapakowałam chudzielca do boksu i do domu. Na miejscu okazało się, że kot ma nadal pchły, pomimo pryskania Frontline. Powtórzyłam więc procedurę. Na dniach chciałam udać się do weterynarza, na odrobaczanie i szczepienie ale nie dane nam było zakończyć tej historii tak łatwo.

Okazało się, że kot ma potworną biegunke. Stąd też jego tragiczne wychudzenie. W wiekszej grupie kotów uszło to pewnie uwadze. Baks nie akceptował niczego. Biedny po każdym posiłku biegł do kuwety, często jednak nie zdążał. W domu unosił sie trudny do zniesienia zapach nie mówiąc już o tym, że za każdym razem musiałam być kotu dupkę.
Próbowałam na początku gotować mu kurczaka, z ryżem i warzywami, kupiłam specjalne jedzenie dla alergikow i kotów o wrażliwym żołądku. Jednak nic nie pomagało.
Cały czas byliśmy pod opieką weterynarza. W końcu zrobiliśmy dokładniejsze badania i wyszło, że to sprawa lamblii i  kokcydii w przewodzie pokarmowym oraz ostrego stanu zapalnego jelita. Do tego praca trzustki była zaburzona. Stan pogarszał się z godziny na godzine i przed kolejną wizytą u weterynarza, Baks nie miał siły już wstać. Pomimo leków słabł i nikt nie potrafił tego logicznie wytłumaczyć. Choć powód był prosty- wycieńczenie organizmu. Nie dawano mu szans- leżał pod kroplówką a ja płakałam nie umiejąc mu pomóc. Kroplówki pomogły i ostatnią szansą oprócz stale dostarczanych leków miała być ostra dieta. W pierwszym dniu mógł zjeść dosłownie parę ziarenek suchej karmy. Z dnia na dzień miałam te ilość zwiększać. Kot głodował, płakał a ja razem z nim. Powoli praca trzustki i jelit wracała do normy. Baks zaczął przybierać na wadze. W momencie adopcji ważył 1,8 kg. W chwilach lenistwa waży 6 kg…I dopiero teraz wygląda jak kot.
Baks przeżył ze mną bardzo wiele. Wieczne przeprowadzki, rozstania z poprzednimi partnerami. Jest ze mną ok. 9 lat. I nadal nie mogę uwierzyć, że ten rozbrykany starszy pan ma teraz naprawde ok 12-13 lat. Z przyjemnością patrzę, jak biega po ogrodzie, łapie motylki i ucieka z wrzaskiem przed myszami. Gdy biegnie galopem do domu lub lezy na plecach na łóżku, ciężko uwierzyć, że tak mało brakowało i by nie żył.
Wogóle to uważam, że to magiczny kot. Przeszedł kilka lat temu poważna infekcję płuc, a w grudniu poprzedniego roku podejrzewano u niego białaczkę. Robiono specjalistyczne badania, wykryto tragiczna anemię, nie dawano szans. Po czym po dwóch dniach wszystko wróciło do normy i od tego czasu Baks znów szaleje, goni Maję a jego wyniki krwi są wzorowe. Weterynarz kręci głową i nie rozumie jak to wszystko możliwe…Wiem jedno- Baks jest jedyny w swoim rodzaju! Takiego kota nigdy nie miałam. Potrafi otwierać szafki, szuflady i drzwi. Gada, marudzi i zawsze stawia na swoim. Nie jest agresywny, choć przez pierwsze pół roku zdarzało mu się ugryźć. Potem nam zaufał. Na jego pyszczku można jak z kartki odczytywać jego emocje. Nie ma nic z kota perskiego poza obfitym futrem i płaskim pyszczkiem. To kot z charakterem. I chyba dlatego owinął sobie mojego męża wokół palca. Dosłownie.