01/17/2014

Mai problemy z oczami

Category: Allgemein,chory kot — admin @ 12:11

Od jakiegoś czasu, nasza kotka Maja boryka się z krwistymi problemami z oczami. Oczy pokrywają się mleczno-czerwonym nalotem, w okolicach tęczówki widać wylew. Szczególnie widoczne jest to w ciemnościach, gdy przy rozszerzonych źrenicach, oczy Mai nie świecą jak typowe kocie oczy, tylko jedno oko jakby nie odbijało światła.

 

Lekarz weterynarii zrobił najpierw dokładne badania krwi, które jednak niczego niepokojącego nie wykazały.Wszystkie wyniki były w porządku jak na 14 letniego kota.

Natomiast źrenice nie zwężały się tak szybko jak powinny. Natomiast jako powód mlecznego filmu na powierzchni oka stwierdzono wylewy do siatkówki oka.

Na początku podejrzewano zapalenie tęczówki i Maja dostała antybiotyk i krople z kortyzonem na następne dwa tygodnie. Niestety, ale ta metoda leczenia nie przyniosła u naszej kotki pozytywnych skutków. Wylewy nawracały, mleczne przebarwienia nie znikały. Nasz lekarz weterynarii nie wiedział już gdzie szukać przyczyny tego stanu i skierował nas do okulisty.

ediw

Diagnoza, jaka została tam postawiona, pomimo naszego doświadczenia z kotami, bardzo nas zaskoczyła! Maja miała za wysokie ciśnienie·! Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że także zwierzęta mogą cierpieć na tą przypadłość, ale że nasza Maja również? Ważyla niecałe 3 kg i karmiliśmy ją dobrym jakościowo jedzeniem!

Terapia wygląda podobnie jak u człowieka. Maja dostaje codziennie 1/4 tabletki na obniżenie ciśnienia. W przeciągu tygodnia wszystkie zmiany na oku zniknęły i nie powróciły a Maja dostała jakiejś nowej chęci do życia.

Niestety czekają na nas dwa nowe wyzwania:

  1. Maja nienawidzi już tabletek.
  2. Który weterynarz w okolicy ma urządzenie do mierzenia ciśnienia? Wiadomo, że ciśnienie mierzone u weterynarza nie jest adekwatne do tego, które zwierzę ma w domu.

Więc tabletki podajemy nadal i szukamy gabinetu z ciśnieniomierzem, który jest gotowy nam go wypożyczyć do domu….

08/25/2013

Maja i jej problemy zębowe

Category: Allgemein,chory kot — admin @ 15:50

Ostatnio nasza mała księżniczka płacze nocami i jest jakaś smutna. Dla nas to znak, że coś jest nie w porządku z jej zdrowiem. Zajrzałam w ucho, sprawdziłam kanaliki przyodbytowe, na końcu zrobiłam przegląd zębów i dziąseł. Trafiony zatopiony. Jesienią oba koty miały profesjonalnie czyszczone zęby i wszystko było w porządku. Teraz jednak, jeden z trzonowców, który zawsze jako pierwszy obrastał kamieniem, znów jest przyczyną kłopotów. Do tej pory wystarczyło zdjąć kamień nazębny i stan zapalny się cofał. Wzięłam więc do ręki specjalny przyrząd i usunęłam kawał kamienia (aż dziw, ze utworzył się tylko w okresie kilku miesięcy) a tam? Niepodzianka. Całe dziąsło zaczerwienione, miejscami sine a w jednym miejscu podejrzanie ciemne. Przyjrzałam się temu bliżej-dziura. Na wylot!! Biedna Maja cierpiała na ból zęba już od dłuższego czasu a my nic nie zauważyliśmy :-( Pojechałam z nią jeszcze tego samego dnia do weterynarza i zapadła decyzja o usunięciu zęba. A więc znów czeka nas badanie krwi, bo pluca i serce jest w porządku i narkoza :-( A moja kruszynka ma już 14 lat… Ehh Najbliższy wolny termin jest we wtorek. Biedna musi się do tego czasu jeszcze troche pomęczyć. Z rana zawiozę ją na badania i dostanie narkozę wziewną. Trzymajcie kciuki, by wszystko poszło w porządku, bo bardzo się o nią boję. Nie mogę się doczekać, kiedy usuną jej tego zęba i w końcu znów nie będzie czuć bólu.

IMG_5722

 

Zajrzałam też Baksowi do pysia, bo ostatnio przestał być czystym kotem i co widzę? Także stan zapalny i to na tym samym zębie! I chyba ząb sie rusza. Dziury nie ma ma. We wtorek bedzie oglądał go lekarz. I tak jestem dumna, ze prawidłową dietą i pielęgnacją zębów udało mi się do 14- tego roku życia moich kotów, zachować u nich wszystkie zębiska. Mają do tej pory cały komplet. A teraz chyba oba stracą swoje pierwsze zęby. Prześlijcie ciepłe fluidy, bo bardzo się o moje staruszki martwię.

 

 

Kasia

 

 

05/24/2013

Hallo!Tu jestem!

Category: Allgemein,kot,kot perski — admin @ 07:04

Witam was po dłuższej przerwie!

Ostatnimi dniami nie było nas w domu, spędzaliśmy kilka dni urlopu nad polskim morzem. W tym czasie naszymi futrzastymi przyjaciółmi opiekowała się sąsiadka.

Także tym razem, wszystko przebiegło bez problemów, tym bardziej, że koty już dobrze ją znają.

Po przyjeździe otworzyliśmy drzwi, by nasze futrzaki mogły się z nami przywitać. Baks jak zwykle bardziej był zainteresowany ogrodem niż nami i jak zwykle udawał obrażonego.Po kilku skokach po trawniku wreszcie przyszedł się przywitać.

Maja natomiast, jest spokojnym i bardzo zrównoważonym kotem. Cierpliwie czekała, aż zamkniemy za nami drzwi, poczym nie odstąpiła Kasie ani na krok przez następne kilka godzin. Maja jest do Kasi bardzo przywiązana, łączy je jakaś niewidzialna nić porozumienia.

IMG_4505Niestety pierwsze godziny po powrocie są zawsze pełne pracy- rozpakowywanie się, sortowanie prania, sprzątanie. Jednak po cierpliwym dwugodzinnym bieganiu za Kasią i próbami zwrócenia na siebie uwagi- Maja miała dość! Jej postawa i zachowanie krzyczały: Zauważcie mnie! Tu jestem! Teraz! Natychmiast!

Wszczepiła się pazurami najpierw w spodnie Kasi a potem wspięła się na ramie, z którego nie można było jej zdjąć.

Takiej desperackiej próby zwrócenia na siebie uwagi nie mogliśmy zignorować ;-)

Pozdrawiamy

Andreas i Kasia

03/12/2013

Wyłącz wreszcie ten komputer i pobaw się ze mną ;-)

Category: Allgemein — admin @ 08:09

Maja potrafi tak godzinami mnie hipnotyzować…

02/17/2013

Raport ex- alergika

Category: Allgemein,kot,kot perski — admin @ 10:06



Zanim Kasia wprowadziła się do mnie z Baksem, reagowałem przez wiele lat bardzo cieżką alergią na kontakt z kotami.Wychowałem się z psami i na nie nie byłem uczulony. W czasie dojrzewania ujawniła się u mnie również alergia na pyłki traw i siano. W miarę upływu czasu moja alergia się pogłębiała i przerodziła się w astmę. W czasie moich studiów postanowiłem zastosować serię zastrzyków antyalergicznych. Te jednak wiązały się z krótkim sukcesem i po pewnym czasie wszystkie objawy powróciły. Sądzę, że miało to związek z lekami, które w tamtym okresie przyjmowałem i które nasilały alergię.

Jeden z moich przyjaciół miał koty i nigdy nie mogłem wytrzymać w jego domu nawet godziny. Z katarem i załzawionymi oczami musiałem czym prędzej opuścić pomieszczenie. Stąd też moje obawy, przed wprowadzką Kasi z jej kotem.

Astma alergiczna i uodparnianie na wielkiej fali

Po wprowadzeniu się Kasi razem z Baksem, dziwiłem się z początku, że od tygodni nie mogę pozbyć się przeziębienia. Wcześniej reagowałem katarem i piekącymi oczami na wszelki kontakt z kotami. Jednak teraz cały czas nie opuszczał mnie straszny kaszel. Nawet nie pomyślałem, że to może być wina naszego kota. W najgorszych snach nie spodziewałem się, że zareaguje astmą. Jedynym wyjściem pozostało zaciśnięcie zębów, przeczekanie i znalezienie jakiegoś odczulania.

Na szczęście miałem w domu pozostałości sprayu na astmę i parę tabletek antyalergicznych.

Po kilku naprawdę ciężkich miesiącach astmy, kaszlu, duszności, moje objawy zaczęły się zmniejszać. Po ok 8 miesiącach nie potrzebowałem wspomagaczy typu spray czy tabletki.

Dwa koty- podwójne odczulanie

Jakiś czas później adoptowaliśmy kolejnego kota, chorą i zaniedbaną kotke Maję. Niestety alergia wróciła, bo okazało się, że odczuliłem się tylko na tego jednego kota a nie na wszystkie. Tym razem jednak symptomy nie były tak dokuczliwe jak przy pierwszym kocie. Pojawił sie kaszel, lekka astma, piekące oczy, ale wszystko minęło już po paru tygodniach. Po ok 3 miesiącach nie miałem już żadnych objawów alergii.

Tym razem jednak zmieniło się coś jeszcze. Po reakcji na Baksa, uodpornieniu się na jego alergeny, nadal reagowałem na inne koty. Odkąd jest u nas Maja, objawy alergii minęły całkowicie i nawet wizyta w schronisku, gdzie jest mnóstwo innych kotów, jej nie uaktywnia. Po jakims czasie mieliśmy u siebie tymczasową, chorą na raka kotkę Sami. Tym razem alergia wogole się nie objawiła.

Podsumowując- wiele zależy od wewnętrznego nastawienia. Osobiście traktowałem te wszystkie objawy jako konieczność i nawet do głowy by mi nie przyszło pozbywanie się zwierzęcia. Miałem do wyboru-albo alergia albo moja wtedy jeszcze dziewczyna będzie nieszczęśliwa. Od zawsze miała koty i wiedziałem, że nie mogę od niej wymagać by nagle z nich zrezygnowała. Szczególnie, że kocur i tak owinął mnie sobie wokół palca i już nie wyobrażałem sobie życia bez niego.

Dzięki temu możemy teraz pomagać wielu innym zwierzętom, co z alergia nie byłoby możliwe. Stąd mój apel- nie reagujmy paniką na pierwsze objawy alergii.Spróbujmy odczulania i dajmy sobie i naszym podopiecznym czas. Być może będziecie mieli szczęście i wszystko po czasie się samo ułoży, tak jak u nas.

11/21/2012

Koty i pojawienie się dziecka w rodzinie

Category: Allgemein,dziecko i kot,kot,kot perski — admin @ 07:54

Chciałabym w tym miejscu podzielić się z wami moimi doświadczenia związanymi z kotami i niemowlętami, a także małymi dziećmi.Przed powiekszeniem rodziny, żyliśmy kilka lat sami, z dwoma perskimi kotami, fretką i dużym akwarium. Ale nastąpiła taka chwila, że zapragnęliśmy dziecka. Wiązało się to z wieloma obawami. Jak się okazało bezpodstawnymi. Nigdy jednak nie rozważaliśmy oddania naszych zwierząt-dla nas to członkowie rodziny, z którymi jest się do samego końca. Nastawiliśmy się jednak na początkowe problemy (zazdrość,siusianie kotow po kątach-reakcja na zmiany itp). Jednak nasze koty miło nas zaskoczyły.

Proces przyzwyczajania naszych kotów do dziecka, rozpoczęliśmy jeszcze w szpitalu. Moj maż zanosił kotom codziennie użyte ubranka dziecka i dawał im do powąchania, kładł w łóżeczku itp. Jak wróciliśmy razem do domu, koty nie były więc zaskoczone, ponieważ poznały już zapach dziecka.

Zachowanie kotów w stosunku do noworodka

Oba koty zareagowały kompletnie inaczej. Baks od początku bardzo się interesował co robimy z małym, śmieliśmy się, że patrzył nam na ręce. Daniel od początku nie lubił przewijania i przebierania.Zawsze przy tym marudził i płakał.Nasz kocur próbował go uspokoić,wskakiwał na komode do przewijania i miałcząc trącał dziecko noskiem.

Maja cieżko przeżyła mój nagły brak czasu dla niej. Kilka tygodni była smutna, omijała małego.Nie pokazywała agresji, raczej smutek i rezygnacje. To był dla mnie znak, że muszę  jej to jakoś wynagrodzić. Starałam sie wygospodarować czas na pieszczoty. Maja szukała towarzystwa dziecka, tylko jak ono spało, albo było karmione. Kotka nie lubi hałasu i chaosu, wiec starała się go unikać. Jednak jak dziecko było spokojne, to Maja z chęcią przebywała w jego towarzystwie, grzała je swoim ciałem.

Nasze obawy się nie potwierdziły

W naszym kręgu znajomych krążyły historie o zaduszeniu dziecka przez koty czy też o zachłyśnięciu sie futrem kota. Choć nie wierzymy w podobne historie, to ze względów czysto higienicznych, nie chcieliśmy, by koty spały z małym z lóżku.

Dlatego ucieszyliśmy się, gdy po początkowych próbach wskakiwania do łóżeczka dziecka,obwąchiwania i oblizywania ,-), koty z czasem zaprzestały tych praktyk.

Z czasem zmieniło się to, ale Daniel miał juz kilka miesięcy i nie stanowiło to dla nas już problemu. Czasem zdarzy się, że któryś z kotów śpi z naszym synem. Ale zawsze kładą się w jego nogach i uważają by nie zrobić mu krzywdy.W przeciwieństwie do mojego syna, który ma prawie dwa latka i jest nadal zbyt gwałtowny w stosunku do naszych kotów. Nosi je na rękach, przytula zbyt mocno, całuje.Choć jego ”pieszczoty” są z pewnością średnio przyjemne dla naszych kotów, to jeszcze nigdy nie zadrapały, nie prychnęły, nie ugryzły. Ale zdajemy sobie sprawę, że nie każdy kot ma tyle cierpliwości i być może szybciej nauczy dziecko właściwego postępowania ze zwierzętami.

Baksa nazywamy strażnikiem. Jest niesamowitym kotem, pod wieloma względami. Nie tylko pozwala dziecku na totalnie wszystko, to jeszcze wskoczyłby za nim w ogień, jeżeli byłoby to konieczne. Bedąc z moim synem w ogródku, chodzi za nim, pilnuje i odstrasza cokolwiek i kogokolwiek, co uzna za zagrożenie. Ostatnio mój syn głaskał przez płot pieska sasiadów. Coś musiało zaniepokoić mojego kota, bo przybiegł galopem z drugiego końca ogrodka i …..zaczal prychać, syczeć i probować podrapać przez płot owego nie mającego złych zamiarów psa. Musiałam siła go powstrzymywać, ponieważ przeskakiwał już przez płot i chciał skoczyć na czworonoga. I podobnie zachowuje się w stosunku do np. owczarka niemieckiego.Odwaga mojego kocura nie zna granic ,-) Co ciekawe, zachowuje się tak tylko w ogródku.

Taka mała refleksja- może też oczekujecie na dziecko i macie podobne obawy. Mogę was uspokoić, po doświadczeniach własnych i naszych znajomych. Warto przeczekać, poczekać na oswojenie się kotów z nowych członkiem rodziny.Dać im czas a jednocześnie nie odtrącać i nadal mocno kochać a z czasem wszystko się ułoży.

10/02/2012

Czyszczenie zębów pod narkozą/ usuwanie kamienia nazębnego

Baks i Maja pod narkozą

Jako, że nasze koty są swieżo po czyszczeniu zębów, chciałabym napisać o naszych doświadczeniach z tą procedurą u starszych kotów.

Baks i Maja maja ok 14 lat. Na szczęście pomimo swojego wieku, posiadają nadal większość zębów (brakuje im od początku dwóch siekaczy).

Przed kilkoma laty zakupiłam specjalny przyrząd do usuwania kamienia nazębnego. Z uwagi na to, że nasze oba koty to oazy spokoju i prawie nic ich nie wyprowadza z równowagi, mogłam usuwać kamień dwa razy do roku osobiście. Zawsze jak zauważyłam, że tworzy się stan zapalny, chwytałam za przyrząd i usuwałam nadmiar płytki nazębnej. Po tej czynności stan zapalny się cofał i koty nie odczuwały już dyskomfortu. Dzięki tym czynnościom, oszczędziłam kotom przez wiele lat narkoze i czyszczenie zębów u weterynarza.Jednak po tylu latach nastąpiła już konieczność wypolerowania zębów, ponieważ kamień zaczął się zbyt szybko odkładać.

Trzeba przyznać: Efekt jest niesamowity! Tutejszy weterynarz zrobił to naprawdę znakomicie!Zęby wyglądają jak nowe! ;-) Są bialutkie, bez nalotu, znikł brzydki zapach z pyska.Przed narkozą przeprowadziliśmy dokładne badania krwi oraz osłuchaliśmy koty, coby wykluczyć ewentualne choroby czy nieprawidłowości a tym samym zmniejszyć ryzyko narkozy. Oba koty są okazami zdrowia, wyniki krwi nie wykazały odchyleń od norm.Kamień spadł nam z serca, ponieważ obawialiśmy się w ich wieku niewydolności nerek.

Fazit:Zabieg był niezbędny, weterynarz dobrze wykonał swoją pracę.Ale! Działanie narkozy i jej skutki powinny zawsze być brane pod uwagę i nie lekceważone!Zbyt często sama narkoza traktowana jest jako wyjście z każdej sytuacji, ułatwianie życia opiekunom zwierząt i weterynarzom.Zbyt często nieprzemyślany zakup kota perskiego a tym samym często lekceważenie pielęgnacji futra kota perskiego kończy się właśnie narkozą i goleniem kota na tzw.zero.Opiekunowie tłumaczą się tym,że dane zwierzę nie daje się czesać, choć często wystarczy silna wola i konsekwencja, by zwierzę do tej procedury przyzwyczaić a tym samym oszczędzić mu w przyszłości nieprzyjemnych skutków narkozy.

Niestety nasze obawy o skutki działania narkozy na nasze koty się potwierdziły.Weterynarz był zdania, że do późnego wieczora, oba koty dojdą do siebie. Jak odbieraliśmy nasze dwie kulki futra, tylko Maja miała otwarte oczy. Oba były sztywne i praktycznie nieprzytomne. Zanim zaczęły podnosić głowy i rozglądać się nieprzytomnie wokół, minęło kilka godzin.Sam zabieg był przeprowadzony o godzinie 15. Do 23 nasze koty były w stanie jedynie się czołgać i co chwila przewracać.

Na noc zostawiliśmy oba zwierzaki w ogrzewanej piwnicy, z kuwetą,jedzeniem i piciem. W domu sa schody, z których upadek mógły się źle skończyć.

Byliśmy pewni, że do rana dojdą do siebie ale spotkało nas rozczarowanie.Nawet teraz, a jest godzina 9 rano, oba zwierzaki chwieją się i ledwo ida.Dużo spią, nie mają apetytu.Widać, że niezbyt dobrze się czują.

Podsumowanie

Procedura była niestety konieczna! Jednak narkoza nie jest tak dla zwierząt łatwa i bez skutków ubocznych jak się wielu właścicielom zwierząt wydaje. Nie podawajmy jej zwierzętom bez potrzeby, tylko dlatego, że jesteśmy zbyt leniwi, by należycie dbać o pielęgnację ich futra.

08/10/2012

Baks -strażnik naszego synka

Category: Allgemein,dziecko i kot — admin @ 07:05

Jeżeli nadal nękają was obawy,jak wasze koty przyjmą nowego członka rodziny-spójrzcie na Baksa.Chroni małego przed psami,towarzyszy mu przy każdym pobycie w ogródku.Dziwi mnie to,bo Daniel raczej delikatny nie jest i daje się Baksowi we znaki.

02/02/2012

Wisława Szymborska nie żyje…

Category: Allgemein — admin @ 07:35

Uwielbiam ten wiersz,jest w nim tyle prawdy,tyle miłości.Pani Wisławo,będziemy o Pani pamiętać…

Umrzeć – tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma (…)

Wisława Szymborska

11/13/2010

Mokra karma, okazja!

Category: Allgemein — admin @ 14:21

Właśnie zauważyłam, że mój ulubiony sklep ma promocje na mokrą karmę dla kota. Naprawdę się opłaca!

10/31/2010

Ulubione miejsca do spania naszych kotów

Category: Allgemein — admin @ 19:29

Gdzie śpią wasze koty najchętniej?

Dosyć często zdarza się, że wyszukaliśmy dla naszych ulubieńców przytulne posłanka, a one nie chcą tam spać. Każdy kot jest inny i każdy ma inne preferencje jeżeli chodzi o miejsce do odpoczynku.

Nasze koty śpią zimą i latem w całkowicie innych miejscach.

Baks i Maja kochają poprostu nasze łóżko. Także krzesło czy przytulny fotel cieszą się dużą popularnością. Chcielibyśmy jednak przedstawić wam kilka innych miejsc do spania, które nasze koty naprawdę lubią.Na pierwszym zdjęciu możemy zobaczyć pietrowy koszyk. Jak widać nasz kocur jest troszke za duży (gdy zwinie się w klębek, to nawet się mieści). Pomimo ciasnoty, a może właśnie dzięki niej, Baks uwielbia ten kosz!

Na drugim zdjęciu widzimy pluszową dziuplę, którą uwielbia nasza koteczka Maja. Maja śpi w niej jednak tylko jesienią i w zimie. W lecie jest naszej księżniczce poprostu za ciepło.

Trzecie zdjęcie przedstawia podkładke na parapet okienny.Szczególnie przydatną na balkonie. Nasza chora, schroniskowa koteczka uwielbiała na niej spać!

Najwiekszy psi koszyk używany jest przez wszystkie nasze koty. Nadaje się szczególnie dla dużych kotów.

Hamak na naszym drapaku upodobała sobie nasza Maja. Baks się poprostu w nim nie mieści. To spory kot i lubi się rozciągnąć. .-)

10/06/2010

Nareszcie ryby mają więcej miejsca

Category: Allgemein — admin @ 14:42

08/17/2010

Maja choruje

Category: Allgemein,chory kot,kot,kot perski — admin @ 10:57

Byliśmy z Maja u weternarza, ponieważ zauważyliśmy u niej coś nabrzmiałego w okolicach odbytu. Podejrzewaliśmy zapalenie gruczołów przyodbytowych i niestety nie pomyliliśmy się. Jednak nie sądziliśmy, że przez noc stworzy się z tego ogromny ropień.

Ropień musiał zostać nacięty i wyczyszczony z ropy. Nawet Pani weterynarz, która właśnie wróciła z macierzyńskiego, zakrywała twarz, ponieważ zapach był powalający. Pół szklanki ropy siedziało w tej brzydkiej ranie!

Maja dostała antybiotyki a ropień przepłukano roztworem soli fizjologicznej. Rana, wielkości 1 cm musiała zostać zaszyta specjalnym zszywaczem. Moja biedaczka musi teraz nosić plastikowy kołnierz i wogóle nie jest z takiego stanu rzeczy zadowolona! W czwartek idziemy na kontrole i kolejne płukanie rany. Także drugi gruczoł musi zostać oczyszczony, zanim wda się zakażenie.


08/10/2010

Historia Baksa

Właśnie przeglądałam stare zdjęcia i wpadłam na pomysł opisania pewnej historii. Jakiej? Baksa! Znalazłam jego pierwszą, zrobioną u mnie fotografię. Baks prezentuje się na niej niezbyt okazale, powiedziałabym nawet, że wygląda na niej poprostu strasznie. Sama skóra i kości, długi ogon i wytrzeszczone oczy. Ale od początku…

Baksa wzięłam do siebie na początku studiów, gdy zamieszkałam sama, a mój dotychczasowy kot został z rodzicami. Juz po paru dniach brakowało mi kociego towarzystwa. Zaczęłam przeglądać prasę i znalazłam ogłoszenie pewnej organizacji. Pisali, że ciągle mają koty do adopcji, kocięta i dorosłe. U mnie w grę wchodził tylko kot dorosły, jako, że rzadko bywałam w domu.
I tak znalazlam się w domu pewnej Pani, która miała wiele kotów czekających na dom.
Weszłam i zobaczyłam go. Siedział na krześle, skulony, wyglądał jak kukła. Chudy,przerażony i niesamowicie nieproporcjonalny. Zobaczył, że się do niego zbliżam i uciekł, jak się okazało do szafy. Ta chuda kupka nieszczęścia z wyglądu przypominała mi moją kotkę, więc…Podobno był prezentem dla jakiegoś dziecka i się znudził. Zfilcowany trafił do przytułku.

Zapakowałam chudzielca do boksu i do domu. Na miejscu okazało się, że kot ma nadal pchły, pomimo pryskania Frontline. Powtórzyłam więc procedurę. Na dniach chciałam udać się do weterynarza, na odrobaczanie i szczepienie ale nie dane nam było zakończyć tej historii tak łatwo.

Okazało się, że kot ma potworną biegunke. Stąd też jego tragiczne wychudzenie. W wiekszej grupie kotów uszło to pewnie uwadze. Baks nie akceptował niczego. Biedny po każdym posiłku biegł do kuwety, często jednak nie zdążał. W domu unosił sie trudny do zniesienia zapach nie mówiąc już o tym, że za każdym razem musiałam być kotu dupkę.
Próbowałam na początku gotować mu kurczaka, z ryżem i warzywami, kupiłam specjalne jedzenie dla alergikow i kotów o wrażliwym żołądku. Jednak nic nie pomagało.
Cały czas byliśmy pod opieką weterynarza. W końcu zrobiliśmy dokładniejsze badania i wyszło, że to sprawa lamblii i  kokcydii w przewodzie pokarmowym oraz ostrego stanu zapalnego jelita. Do tego praca trzustki była zaburzona. Stan pogarszał się z godziny na godzine i przed kolejną wizytą u weterynarza, Baks nie miał siły już wstać. Pomimo leków słabł i nikt nie potrafił tego logicznie wytłumaczyć. Choć powód był prosty- wycieńczenie organizmu. Nie dawano mu szans- leżał pod kroplówką a ja płakałam nie umiejąc mu pomóc. Kroplówki pomogły i ostatnią szansą oprócz stale dostarczanych leków miała być ostra dieta. W pierwszym dniu mógł zjeść dosłownie parę ziarenek suchej karmy. Z dnia na dzień miałam te ilość zwiększać. Kot głodował, płakał a ja razem z nim. Powoli praca trzustki i jelit wracała do normy. Baks zaczął przybierać na wadze. W momencie adopcji ważył 1,8 kg. W chwilach lenistwa waży 6 kg…I dopiero teraz wygląda jak kot.
Baks przeżył ze mną bardzo wiele. Wieczne przeprowadzki, rozstania z poprzednimi partnerami. Jest ze mną ok. 9 lat. I nadal nie mogę uwierzyć, że ten rozbrykany starszy pan ma teraz naprawde ok 12-13 lat. Z przyjemnością patrzę, jak biega po ogrodzie, łapie motylki i ucieka z wrzaskiem przed myszami. Gdy biegnie galopem do domu lub lezy na plecach na łóżku, ciężko uwierzyć, że tak mało brakowało i by nie żył.
Wogóle to uważam, że to magiczny kot. Przeszedł kilka lat temu poważna infekcję płuc, a w grudniu poprzedniego roku podejrzewano u niego białaczkę. Robiono specjalistyczne badania, wykryto tragiczna anemię, nie dawano szans. Po czym po dwóch dniach wszystko wróciło do normy i od tego czasu Baks znów szaleje, goni Maję a jego wyniki krwi są wzorowe. Weterynarz kręci głową i nie rozumie jak to wszystko możliwe…Wiem jedno- Baks jest jedyny w swoim rodzaju! Takiego kota nigdy nie miałam. Potrafi otwierać szafki, szuflady i drzwi. Gada, marudzi i zawsze stawia na swoim. Nie jest agresywny, choć przez pierwsze pół roku zdarzało mu się ugryźć. Potem nam zaufał. Na jego pyszczku można jak z kartki odczytywać jego emocje. Nie ma nic z kota perskiego poza obfitym futrem i płaskim pyszczkiem. To kot z charakterem. I chyba dlatego owinął sobie mojego męża wokół palca. Dosłownie.

03/21/2010

Witam wszystkich!

Category: Allgemein — admin @ 10:01

Serdecznie witam, szczególnie miłośników kotów perskich, którym to ten blog jest poświęcony. Zapraszam na moją stronę, która co prawda dopiero sie tworzy, ale mam nadzieję, że dostarczy wam w przyszłości wiele cennych informacji. Celem mojej pracy jest zmniejszenie liczby zaniedbanych kotów perskich, których to stan jest często wynikiem niewiedzy czy braku doświadczenia. Zapraszam więc serdecznie do lektury, a na początek do oglądania galerii moich podopiecznych.

Katarzyna